Wszelkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich bez zgody autora jest ZABRONIONE!!!

niedziela, 24 lipca 2016

Łąka...

Ten post będzie ubogi w słowa, a to wszystko przez fakt, że kiedy zobaczyłam podczas którejś wizyty u rodziców jak zakwitła łąka nieopodal działki, odebrało mi mowę. Ten widok wydał mi się tak polski, taki nasz i tak zniewalający. Cieszyliśmy więc nasze oczy. Maki, chabry, rumianek, łany zbóż... Coś niesamowitego...






















Kocia mama, zabawy z piłką i psie szczęście...

Pola kocha zwierzęta i w zasadzie ich się nie boi. U babci i dziadka bardzo chętnie głaszcze kotki, potrafi też okiełznać Zorę i Rozę. Dzięki dziadowi Marianowi nie jest jej także obce głaskanie niemalże udomowionej kury. Kto widział, ten wie, że dziadek ma kurę, która chodzi za nim niemalże krok w krok. Kiedy tata się do niej zbliża, ta przysiada i czeka, aż zostanie wzięta na ręce. Niesamowite. Dziewczynki dzięki temu niejednokrotnie miały okazję kurkę pogłaskać. Wracając do tematu- Pola lubi też bez wiedzy rodziców pokarmić zwierzęta. Któregoś dnia przyłapałam ją na takim karmieniu. Przyznam, że wydało mi się to wręcz urocze.

Dziewczynki lubią wykorzystywać sporą przestrzeń pod lasem na zabawy w berka, czy kopanie piłki. Ja lubię je obserwować podczas takich zabaw. Widać pojawiające się u nich elementy rywalizacji. Co nie znaczy, że zabawa jest nieudana. Te trzyletnie złośnice bywają w takich sytuacjach rozbrajające. A i Anna nie pozostaje obojetna na zabawy sióstr. Lubi im towarzyszyć.

A na koniec psy... One z kolei uwiebiają wspólne zabawy. Kochają dzieci. Cczasami z tej radości potrafią niechcący przewrócić którąś z dziewczynek. Uważam, że zasada ograniczonego zaufanie nawet przy najbardziej ukochanych zwierzętach to konieczność, więc przy tych zabawach zawsze staramy się by uczestniczył ktoś dorosły.

Lato mija a my z niego korzystamy. Działka daje nam wiele radości i relaksuje jak mało które, inne miejsce.

Popatrzcie sami...