Wszelkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich bez zgody autora jest ZABRONIONE!!!

niedziela, 24 stycznia 2016

8 lat za nami..

Dziś Anusia kończy osiem lat...
To było bardzo ciekawe osiem lat- wesołe, raz trudniejsze, raz łatwiejsze... Różne...
Ania rośnie nam na bardzo charakterną dziewczynkę, ale jest też niesamowicie uczuciowa, wrażliwa i kochająca.

Uwielbia ludzi, wspólne zabawy, kocha swoje młodsze siostry...

Jest wyjątkowa!!!

A dziś z okazji jej święta pałaszować będziemy tort made by me :)

Ktoś się chce dołączyć?

niedziela, 10 stycznia 2016

Zima i my Anny

To były wspaniałe dni...

Szaleństwo na łyżwach z moją Ann dało mi tak pozytywnego kopa, że aż buzia sama się cieszy. W Radzyminie otworzyli w ramach  budżetu obywatelskiego lodowisko, na którym za niewielkie pieniądze można spróbować swoich sił. Ja nie miałam łyżew na nogach dobre kilkanaście lat, Anna za to po raz trzeci czy czwarty w życiu. Mimo kilkunastostopniowego mrozu obie stwierdziłyśmy , że taki wypad mamy z córką to jest to! To był cudowny czas :)

Oby częściej.








Przerwa świąteczna w Wilkszynie

Zaraz po świętach Piotrek z dziewczynami pojechał do swoich rodziców do Wilkszyna. Ja musiałam wrócić do Warszawy. Z opowiadań mego męża wynika, że zabawa była bardzo dobra. Dziewczynki miały okazję poprzebywać trochę z dziadkami. Byłą też wizyta w kinie. Wyjazd- co w sumie widać będzie po fotorelacji- należy uznać za udany.















sobota, 9 stycznia 2016

W rodzinnej atmosferze...

Całe święta spędziliśmy na ziemi świętokrzyskiej. Były spacery, było przyjemnie, było ciepło- wręcz wiosennie. Dzieci bawiły się nowymi zabawkami, mając przy tym wiele frajdy. A my po prostu odpoczywaliśmy. Nikt nas do niczego nie gonił. Czas jakby się na te kilka dni zatrzymał.

Kochani- oby częściej.

























Nasze święta w Złotej Wodzie

Święta jak dla mnie minęły szybko, za szybko. Niestety nie należałam do grupy szczęśliwców, którzy mogli odpoczywać także w okresie pomiędzy świętami a Nowym Rokiem, ale mimo wszystko starałam się spędzić ten czas na wspólnych rozmowach z rodziną, spacerach i wyspaniu się.

Święta minęły w cudownej atmosferze. Dom wypełniały boskie zapachy wigilijnych potraw, kolory światełek na choince, ale przede wszystkim nasz śmiech i radość. Moi rodzice przygotowali niezwykłą ucztę nie tylko dla zmysłów, ale także dla ducha. I wcale nie przeszkadzał nam brak śniegu. Dzieci świetnie się ze sobą bawiły, uruchamiając całą swoją wyobraźnię.

Myślę, że słowa są zbędne. Wystarczy popatrzeć i posłuchać.