Wszelkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich bez zgody autora jest ZABRONIONE!!!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Żegnamy przedszkole- pierwszy etap jej życia zakończony

16 czerwca 2014 roku Anna zakończyła swą przygodę z przedszkolem. Od 1 września będzie juz uczennicą klasy 1-szej. Duża zmiana, bo nie będzie już cioci tylko pani, nie będzie zabaw na dywanie i popołudniowych harców na przedszkolnym placu zabaw. Będą za to ławki, zeszyty i książki, będzie nauka, ale przede wszystkim  POZNAWANIE ŚWIATA i POSZERZANIE HORYZONTÓW. Będzie zupełnie inne spojrzenie na otaczający świat. Naszą rola rodziców będzie za to pokazanie, że nauka nie jest przymusem tylko możliwością rozwoju. Jest możliwością obcowania z wieloma ciekawymi tematami, jest w końcu OTWARTYMI DRZWIAMI NA ŚWIAT.

A samo zakończenie było dla nas bardzo emocjonalne. Powiedzcie mi, kiedy ten czas mija. Pamiętam wszystko od dnia jej narodzin a we wrześniu zaprowadzę ją pierwszy raz do szkoły. Ania w swoim sześcioletnim życiu miała okazję chodzić aż do 5 przedszkoli. W każdym świetnie się odnajdywała i bardzo szybko zjednywała sobie rówieśników. Myślę, że jest takim małym przywódcą. Potrafi porwać tłumy. Te cechy pozwalały jej przetrwać wszystkie gorsze chwile. Dzięki opiece dwóch cioć: Kasi i Edyty Ania idzie do pierwszej klasy bez stresu. Potrafi czytać i pisać. Nie ma większych problemów z liczeniem. Motoryka mała i duża jest na dobrym, wysokim poziomie. Nas to bardzo cieszy i mamy nadzięję, że nie ulegnie to zmianie na gorsze.

Wszystkim,. którzy byli zaangażowani w ten wyjątkowy i beztroski etap życia naszej córki bardzo dziękuję w swoim i Piotrka imieniu. Bez was wiele rzeczy wyglądało by zupełnie inaczej. Dziękujemy za każdy uśmiech, każda zapisana literę, każdy wyrecytowany wierszyk i zaśpiewaną piosenkę.













wtorek, 15 lipca 2014

Mały szczerbatek, czyli o Ani słów kilka



Często łapię się na tym, że na blogowych kartach więcej pisze o najmłodszym pokoleniu rodziny P. Ania oczywiście nawet na sekundę nie przestała być dla nas najważniejsza, ale zajmowanie się Ola i Polą na tym etapie ich rozwoju wymaga nie lada umiejętności.

A dziś tylko o niej- o naszym kochanym szczerbusiu. Oj ma nasza panna charakterek. W ostatnim czasie potrafi ładnie odpyskować, wyraźnie określa co jej pasuje, a co nie. Nie lubi ograniczeń. Kiedy wychodzi sama na podwórko najchętniej zostałaby tam do późnej nocy. Kiedy pozwalamy jej obejrzeć bajkę, spędziła by przed telewizorem godziny. Skrajności to jej drugie imię. Ale najważniejsze jest to, że potrafi kochać, jak nikt inny, potrafi poświęcić swój czas młodszym siostrom, by je rozśmieszyć, zabawić. Pomaga nam bardzo. Próbuje swoich sił w pierwszych poważnych zadaniach. Chętnie robi zakupy w sklepie w naszym bloku, zawsze pamiętając o wzięciu reszty i paragonu. Jest bardzo uczuciowa i wrażliwa. Kiedy się ją chwali, zawstydza się. Nie lubi być szykanowana przez starszych kolegów i koleżanki i mówi nam o tym bez wahania. Choć są to jakieś drobne żarty w jej kierunku, staramy się jej tłumaczyć, że nie wszyscy wszystko mówią na poważnie, i nie wolno się takimi rzeczami zbyt przejmować. Kocha jeździć na rowerze, biegać po placu zabaw, grać w piłkę nożną, skakać na trampolinie, wspinać się po wszystkim bez wyjątku. Nie znosi owadów. Lubi robić wszystkim na przekór.

Ania- pełna sprzeczności i miłości. Co z niej wyrośnie? Czas pokaże...



 

Uciekając przed upałem

Czerwcowe dni przyniosły sporo słońca, a co za tym idzie wyyyysokie temperatury powietrza. Spacerowanie przy takiej pogodzie to żadna przyjemność, tak więc większość dnia spędzałyśmy w domowym zaciszu. Na podwórkowe  wojaże wypuszczałyśmy się dopiero późnym popołudniem. Siedzenie w domu nie oznacza jednak nudy. Można podokuczać starszej siostrze, pobawić się na balkonie, przespać się, wziąć letnią kąpiel dla relaksu. Można też ululać młodszą siostrę swoimi sposobami... Wiele można, trzeba tylko chcieć.














poniedziałek, 14 lipca 2014

Wilanów

8 czerwca wybraliśmy się wspólnie z Agnieszką i jej rodziną do Wilanowa, by zobaczyć pałac wraz z zespołem parkowym. Dzień był słoneczny i bardzo, bardzo ciepły. Wnętrze pałacu póki co dla naszej piątki niedostępne ze względu na zakaz wprowadzania wózków, ale mimo to warto było pojechać i zobaczyć choćby całość tylko z zewnątrz. Moje wrażenie jest takie- miejsce wyjątkowe, z ogromnym potencjałem, wymagające niestety sporych nakładów. Duża część- szczególnie w bezpośrednim sąsiedztwie pałacu- odnowiona i bardzo zadbana. Pozostała pozostawia trochę do życzenia. Nie zmienia to faktu, że jest to miejsce godne polecenia jeśli chodzi o niedzielne popołudnie. Jest gdzie usiąść na kocu, piękne stawy z liliami wodnymi. Myślę, że pewnie wrócimy tam za jakiś czas, by zobaczyć wnętrze pałacu, a przy okazji sprawdzić, czy te wyjątkowe tereny zostaną odrestaurowane.

Tego dnia spędziliśmy bardzo mile czas. Ania miała swojego tatę prawie na wyłączność. Była też ciocia Aga i wujek "Wilk", którzy także nie szczędzili jej swojej uwagi. Najmłodsze panny trochę marudziły, bo upał był nieznośny. W każdym razie rodzinne spacerowanie należy zaliczyc do jak najbardziej udanych.

PS. Następnym razem do torby muszę schować coś na komary, bo po powrocie byliśmy cali w bąblach. Ale to akurat najmniej ważne.