Wszelkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich bez zgody autora jest ZABRONIONE!!!

czwartek, 12 czerwca 2014

W domowym zaciszu...

Upały w ostatnim czasie trochę komplikują przebywanie na dworze, spacerowanie, szczególnie z małymi dziećmi. Wielkimi krokami zbliża się zakończenie roku przedszkolnego u Ani, która większą część dnia spędza ze swoimi kolegami i koleżankami w przedszkolu. Ja z najmłodszymi pannami w tym czasie przebywam z reguły w domu. 30 stopni nie zachęca mnie do wychodzenia. Dzeciaki stają się marudne i nawet cyc nie zawsze pomaga.

Tak jak w tytule domowe zacisze sprawdza się świetnie. Całe szczęście mamy okna z zachodniej strony więc do godzin popołudniowych można przysiąść na balkonie.

Dziewczyny dają nam ostatnio mocno popalić. Noce często bezsenne z powodu wychodzących zębów, a w ciągu dnia pilnowanie, by podczas trenowania stania i chodzenia przy meblach nic sobie nie zrobiły. Uwierzcie mi, że nie jest to takie proste, bo obie gwiazdy są pełne energii i w mgnieniu oka potrafią przemierzyć całe mieszkanie. Czasami pojawia się zmęczenie i zwątpienie, ale chwilę potem wszystkie troski gdzieś znikają.

Kilka domowych i balkonowych kadrów, w tym pierwszy raz, kiedy Ola stanęła na nóżkach samodzielnie.

















piątek, 6 czerwca 2014

Bo łóżeczko wcale nie jest tylko od spania...

Dziś będzie przede wszystkim zdjęciowo. Bo temat wdzięczny niebywale. Od zawsze uwielbiałam zdjęcia maluchów w łóżeczkach. A moje najmłodsze panny są na etapie mocnego ich eksploatowania, gdyż czasami to jedyne miejsce, które jest w stanie je choć na chwilę zatrzymać w jednym miejscu. Małe robią ostatnimi czasy niebywałe postępy. Najważniejsze z nich to samodzielne wstawanie. Próbują swych sił wszędzie i wychodzi im to całkiem nieźle. Zdarza się, że wyglądają komicznie próbując utrzymać się na nogach. Są przy tym niebywale skupione.

Na dzień dzisiejszy zarówno Ola jak i Pola raczkują, siadają samodzielnie, wstają samodzielnie, stoją przytrzymując się czegokolwiek. Przemieszczają się w pozycji stojącej w łóżeczku. Wiedzą już, że mama to mama i w nagłych przypływach braku bliskości nawołują mnie tym swoim "MA-MA".
O pozostałych postępach w kolejnym poście. Będzie też o wizycie na lotnisku im. F. Chopina w Warszawie, o Dniu Dziecka i Dniu Rodziny. Tematów cała masa, tylko z czasem krucho...

A teraz Ola i Pola w wersji " zabawa w łóżeczkach".




















czwartek, 5 czerwca 2014

Huśtawka, trawa, kwiatek... zapoznanie

Wykorzystując urlop Piotrka dzień po chrzcinach korzystaliśmy z przepięknej pogody na działce. Dzień był wyjątkowo ciepły i słoneczny. Stało się to powodem do zapoznania najmłodszych panien P. z urokami Złotej Wody, z którymi do tej pory nie miały okazji tak blisko obcować.

Po pierwsze huśtawka...
Dziadek Marian i dla najmłodszych ma huśtawkę. Korzystały z niej już i Wika, i Anuszka i Marcelinka. Teraz przyszedł czas na Polę i Olę. Pierwsze huśtanie i bezcenna reakcja- radość w czystej postaci. Zero strachu, po prostu niebywała frajda.





Po drugie trawa....

Zielona, lekko drapiąca, tak inna niż wszystko, co do tej pory znały. Ciekawość, która kieruje dziewczynkami jest niesamowita. Chłoną one całe otoczenie wszystkimi zmysłami. Tak też poznawały trawiaste podłoże uciekając jednocześnie z bezpiecznego zakątka.

Małe dezerterki i ich starsza siostra...








Po trzecie kwiaty...
Kolory przykuwają uwagę najmłodszych, choć nie tylko ich. KAżdy zaglądający podziwia kwiaty, kwitnące i niekwitnące krzewy. Ogród nabiera z każdym rokiem coraz większego uroku i wyjątkowości. Kilka "kwitnących kadrów".








A to dwa kadry wykonane przez małą Ann. Jak dla mnie niesamowite jak na 6-ciolatkę.





I na koniec rodzinnie: