Wszelkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich bez zgody autora jest ZABRONIONE!!!

środa, 9 października 2013

Pożegnanie przedszkola....

28 czerwca Ania zakończyła swoją przygodę w przedszkolu. Rok szkolny 2013/2014 rozpocznie już jako zerówkowicz. Ania jako smyk styczniowy nie ma wyboru w kwestii iść czy nie iść do szkoły. Czas pokaże czy to dobrze czy źle. W każdym razie za rok czeka nas definitywne rozstanie z ulubionym przedszkolem i ulubioną ciocią Kasią.

Ania wyjątkowo w tym roku miała pełne dwa miesiące wakacji. A to wszystko z powodu mojego zwolnienia lekarskiego i narodzin maluszków. W sumie dobrze się stało, bo mogłyśmy w pełni wykorzystać ten czas na wspólnych zabawach i rozmowach. Ale nie o tym miało być...

Z okazji zakończenia zajęć dydaktycznych w przedszkolu dzieciaki przygotowały dla najstarszych grup krótkie przedstawienia. Było uroczyście w wzniośle. Miły początek wakacji dla dzieciaków.

Ja za to byłam świadkiem takiej oto sytuacji:
przyszłam po Anię w dniu naszego wyjazdu w moje rodzinne strony. Proszę Anię, by ładnie pożegnała się z kolegami i koleżankami i życzyła im miłych, udanych wakacji. Na to kolega Ani- co by nie mówić jeden z jej amantów- podchodzi do mej córki i mówi: " Ania, ale ty jesteś piękna. Muszę cię pocałować" Jak powiedział tak uczynił, czym zawstydził małe dziewczę. Czyż takie rzeczy nie są rozkoszne i warte zapamiętania?



Wodne odpoczywanie

Niejednokrotnie pisałam na blogu o naszych wycieczkach nad Zalew Zegrzyński. Staramy się korzystać z ciepłych popołudni i weekendów, by wybrać się nad wodę. Nie wiem jak was, ale mnie woda bardzo wycisza. Ania też uwielbia zabawy nad różnymi akwenami. Nie ma dla niej większego znaczenia czy jest to morze, jezioro, czy przydomowy basenik. Ważne jest, by mogła robić użytek z wody. Nad zalewem dość często zbiera różne muszle i muszelki po ślimakach i małżach. Wykorzystuje je potem przy wspólnym z tatą budowaniu zamków z piasku. Zabawy przy tym niezła, a na koniec mozna podziwiać małe dzieła sztuki. Pod warunkiem, że nie przegonią nas całe chmary komarów...

Nad wodą...








Czerwcowe historie...

Przed dłuższą nieobecnością na blogowych stronach udało mi się napisać kilka słów o dniu dziecka, który to spędziliśmy dość aktywnie. Pozostałe czerwcowe dni niewiele różniły się od tego opisywanego pod względem naszej aktywności.

6 czerwca w anuszkowym przedszkolu odbył się Dzień Rodziny. To taki dzień, kiedy na terenie przedszkola odbywa się piknik, dzieci mają okazję zaprezentować krótkie układy choreograficzne, można także usłyszeć od swoich pociech różne wierszyki i piosenki związane z dniem mamy i taty. W tym roku było podobnie. Zabawa bardzo dobra, duma z występów dziecka wielka. Oglądanie jej w otoczeniu rówieśników sprawia mi ogromną frajdę, ponieważ mam możliwość się wówczas upewnić, że Ania jest niesamowicie otwarta i towarzyska. Widzę również, że pomaganie innym nie jest jej obce.

Z całych występów najbardziej chyba przypadły mi do gustu popisy taneczne. Tak więc jest postanowienie- ZAPISAĆ Anię na tańce. Dziecko molestuje nas o to już od dłuższego czasu, ale mój stan nie zawsze pozwalał mi na to by dziecię na takowe zajęcia w zeszłym roku szkolnym prowadzać. Zamierzamy jednak to zmienić.

Jak wszyscy wiemy, tegoroczne lato było bardzo upalne, co dla kobiety ciężarnej mogło stanowić niezłą wymówkę, by posiedzieć w domu. Plany, które jednak mieliśmy zdecydowanie na to nie pozwalały.

Czerwiec minął nam także na zamykaniu tematów związanych z zamówieniem kuchni, zgromadzeniem niezbędnych do jej montażu elementów (zlew, piekarnik, płyta). Czas naglił o tyle, że na koniec czerwca zaplanowany mieliśmy już wyjazd do Kielc. Ze względu na to, że całą ciążę prowadził mi mój "stary lekarz" poród także miał się odbyć w Kielcach. Poza tym Anuszka uwielbia świętokrzyskie klimaty i perspektywa spędzenia dwóch miesięcy z ukochanymi dziadkami powodowała ogromny uśmiech na jej twarzy. Zanim jednak wyjechaliśmy był jeszcze wyjazd nad Zalew Zegrzyński i świetna zabawa.

Wyjeżdżając do Kielc zostawiałam dom z lekkim niepokojem. Rzadko zdarza mi się wyjeżdżać gdziekolwiek na dłużej niż dwa tygodnie, a tu szykowała się dużo dłuższa przerwa. A do tego wszystkiego do domu mieliśmy wrócić już w poszerzonym gronie. Brak możliwości przygotowania mieszkania do tego faktu doprowadzała mnie momentami do szału, ale jakoś to wszystko wyszło.... O tym jednak w kolejnych postach. Tymczasem poniżej kilka czerwcowych kadrów z Panną A. w roli głównej.







A to wszystko z Dnia Rodziny

wtorek, 8 października 2013

Powrót na blogowe strony...

Nadszedł wreszcie dzień, kiedy to postanowiłam (i znalazłam chwilę czasu), by wrócić do tak uwielbianego przeze mnie pisania.
Zastanawiałam się też ostatnio po co stworzony został ten blog. Kiedyś myślałam, że to okno na świat i innych ludzi- i w pewnym sensie tak jest. To co dla mnie najważniejsze, to fakt, że mogę wracać dzięki niemu do dni, które dawno już minęły i gdyby nie ten blog, mogłyby stać się tylko zamglonym wspomnieniem.

Teraz, kiedy jestem już mamą trójki wspaniałych dziewczyn, szczególnie ważne dla mnie jest, by one kiedyś mogły poznać pierwsze historie ze swoim udziałem.

Tak więc wciskam przycisk cofania i wracam myślami do czerwca 2013....