Wszelkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich bez zgody autora jest ZABRONIONE!!!

piątek, 26 kwietnia 2013

W pokoju panny A.

Mija czas, a nasze M wciąż się zmienia. Zmiany nie są może olbrzymi, ale małymi kroczkami realizujemy pomysły.

Dziś na tapecie pokój  Anny. W stylu... no cóż "dziewczyńskim" cytując córkę.

Brakuje jeszcze kilku rzeczy i jest dość surowo (szczególnie te puste ściany), ale i to pewnie wkrótce się zmieni. 

W planach mamy powieszenie ramek ze zdjęciami, zakup dywanika i zamontowanie rolet w oknach.

O efekcie finalnym pewnie raczę nadmienić na blogu :)

Poniżej kilka kadrów z Anuszkowego królestwa.
\







I na koniec nasza księżniczka:


wtorek, 9 kwietnia 2013

Z przebojami... 20 tydzień za nami

Święta, święta i po świętach. Nam tj. mnie i maluchom pobyt w Kielcach delikatnie się przedłużył- niestety.

Minął 20 tydzień. Półmetek jak się patrzy. Mało prawdopodobne bym dotrzymała 40 tygodnia- 38 będzie sukcesem, a po ostatnich przebojach skończony 36 będzie ok.

Niestety po wizycie u lekarza w zeszłym tygodniu okazało się, że konieczna jest moja wizyta w szpitalu. Pojawiły się w krwi przeciwciała, do tego problemy z szyjką i moje odwieczne nadciśnienie. To utworzyło mało ciekawy obrazek.

Wczoraj wylądowałam w sali operacyjnej. Założono mi szew. Mam nadzieję, że pomoże to utrzymać dzieciaki do czasu, aż ich przyjście na świat będzie bezpieczne. W dalszym ciągu nie wiem, kto mieszka w moim brzuchu. Z jednej strony nie ma to dla nas większego znaczenia, z drugiej każdy pyta, ciągnie za język, a ja zwyczajnie nie wiem. Swoje przeczucia mam, ale póki co cicho sza. Może dzis uda mi się wyprosić lekarza o sprawdzenie tego drobnego szczegółu.

Co do samopoczucia, to dobry humor mnie nie opuszcza- przecież nie można się zamartwiać i dzieci stresować. Przynajmniej wiem, jak wygląda sala operacyjna, jak podaje się znieczulenie podpajęczynówkowe. Obawiam się tylko tego, że dostanę zalecenie leżenia plackiem- co dla mnie oznacza niesamowitą katorgę. Jeśli będzie trzeba, to będę leżała.

Ania poprawia mi humor swoimi małymi dziełami sztuki. Kocha rysować. A jej rysunki są dla mnie wyjątkowe i niepowtarzalne.

Poniżej kilka "małych dzieł":






I nasza panna w zimowo- wiosennym wydaniu: