Wszelkie zdjęcia i teksty zamieszczone na tym blogu są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich bez zgody autora jest ZABRONIONE!!!

niedziela, 17 czerwca 2012

Długi weekend czerwcowy

Nie tak to wszystko miało wyglądać... Innymi słowy nie mogę tego opisać...
Ale po kolei.
Ania do Kielc pojechała już w poniedziałek. Babcia Stasia na urlopie- więc nie mogliśmy odpuścić takiej okazji. Cały tydzień z dzadkami to jest COŚ. Ania zachwycona i nietęskniąca. Co uważam za sukces, ponieważ był to pierwszy tak długi pobyt dziecka bez rodziców u dziadków. Mój urlop stał pod wielki znakiem zapytania- u Piotraka z kolei o urlopie nie mogło być mowy.

Udało mi się dojechać na działkę w  czwartek ok godziny 11. Zaniepokoiła mnie panująca cisza. Nikt nie wyszedł mi naprzeciw, mimo, że widziałam stojące auta mojej siostry i brata. Wiecie jak to jest, kiedy czuje się jakiś wewnętrzny niepokój, że wyczuwa się w powietrzu specyficzną atmosferę. Ania nie wybiegła mnie przywitać.
Kiedy weszłam do domu wszystko szybko okazało się jasne. Po słowach mojej bratowej, żebym sobie usiadła, serce mi zamarło. Niestety przeczucie mnie nie zmyliło. Okazało się, że mój wujek był rano reanimowany i nie udało się go niestety uratować. Ehh... w takich chwilach człowiek znowu zdaje sobie sprawę, jak kruche jest nasze życie.

Tym sposobem, długi weekend, który miał być okazją do rodzinnego biesiadowania, zakończył się pożegnaniem bliskiej nam osoby.

Smutne to wszystko... Ja już chyba jednak nie mam siły na łzy... Ostatnie kilka miesięcy dało nam się we znaki pod tym względem. Modlę się o odrobinę wytchnienia... O to, byśmy z roku na rok spotykali się w większym gronie... by nikogo nie brakowało przy wspólnym stole... o to się modlę.


Dzieciaki, jak to dzieciaki, nie rozumieją jeszcze tego co się dzieje i pobyt u babci i dziadka był świetną okazją do zabawy na nowym placu zabaw.
Babcia z dziadkiem zaopatrzyli działkę w zjeżdżalnię z huśtawkami oraz nową , drewnianą piaskownicę.
Dziewczyny więc mają gdzie poszaleć.
















Radzymiński dzień dziecka

Tegoroczny dzień dziecka spędziliśmy w Radzyminie. Zorganizowany został mini festyn dla dzieciaków. Kameralne grono. Świetna zabawa. Były wyścigi w workach, przeciąganie liny, skoki na trampolinie i inne ciekawe konkurencje. Przyjechał wóz strażacki, który dzieci mogły obejrzeć  z każdej strony, była też karetka dla przyszłych lekarzy. Do tego mnóstwo pyszności na stole. Lody, pyszne naleśniki... Piotrek z Anią siedzieli u mojego brata chyba do 22. Zabawa udana. Co tu dużo mówić, zdjęcia pokażą wszystko...
I ta radość w oczach....













czwartek, 14 czerwca 2012

Dzień rodziny

31 maja w anuszkowym przedszkolu odbył się Dzień Rodziny- w wolnym tłumaczeniu połączone trzy święta: dzień mamy, dzień dziecka i dzień taty. Dla nas był to dzień naprawdę rodzinny. Trzy nasze perełki: Ania Wika i Marcelinka pokazały co potrafią. Były występy- wyjątkowe. Tańce, wierszyki, piosenki. Dzieciaki rozbrajające. Była wspólna zabawa na placu zabaw.
Całe szczęście, że człowiek znajduje czas na takie wydarzenia. Może wtedy popatrzeć, jak dużą pracę ciocie z przedszkola wkładają w dziecięcy rozwój, jaką frajdę maluchom sprawia to wszystko.
Przy moim trybie życia w ostatnich miesiącach mało jest takich możliwości, by na chwilę choć oderwać się od obowiązków. Samą przyjemnością jest możliwość rodzinnego świętowania...
Jak tylko uda mi się nauczyć anuszkowych wierszyków, postaram się je spisać- tak ku pamięci :)

Tymczasem kilka kadrów z tego wyjątkowego dnia...